kawa

Wiele osób uwielbia pić kawę, a czarny napój stał się chyba najpopularniejszym „wypełniaczem szklanki” na świecie. Jest jeszcze oczywiście herbata, ale to głównie kawę właśnie pijemy, gdy mamy ochotę nabrać rano energii i po prostu się rozbudzić, czy też nie dopuścić do zaśnięcia późnym wieczorem, gdy mamy jeszcze przed nami naprawdę mnóstwo pracy. W Internecie możemy nawet natknąć się na wiersze, piosenki, czy też na całe klipy muzyczne – lepszej, lub gorszej jakości – powiązane z tym napojem właśnie i dokładnie o kawie opowiadające.

Co jednak mają począć ci ludzie, którzy mają ochotę zakosztować ulubionego napoju, a nie mogą – z powodów na przykład zdrowotnych? Czy są zmuszeni do rezygnacji z tej jednej z najważniejszych przyjemności poranka, czy raczej znajdzie się dla nich jakieś inne wyjście, rozwiązanie?

Osoby uczulone na kofeinę lub po prostu wolące nie dostarczać zbyt dużej ilości tego środka do organizmu mogą raczyć się tak zwaną kawą bezkofeinową. Wbrew nazwie napój ten zawiera jednak w sobie kofeinę, jednakże w dużo mniejszej ilości, niż jej kofeinowy odpowiednik. Przepisy regulujące tą kwestię głoszą, iż kawa bezkofeinowa nie może zawierać więcej, niż 0,1 procent wspomnianego związku w przypadku zielonych ziaren i nie więcej, niż 0,3 procent, jeżeli chodzi nam o kawę rozpuszczalną. Inaczej mówiąc, na jedną szklankę kawy bezkofeinowej przypada około jednego do pięciu miligramów kofeiny.

Teraz czas na chyba najważniejsze pytanie w naszym krótkim artykule. Czy kawa bezkofeinowa jest zdrowsza od tej z pełną zawartością kofeiny, pomijając oczywiście fakt, że samego środka jest mniej? Wydawałoby się, że tak. Odpowiedź może być jednak nieco zaskakująca i brzmi ona – zależy, w jaki sposób „odciągana” jest kofeina z ziarenek. Zdarza się bowiem, że do tego procesu używa się takich środków, które są szkodliwsze dla orgamizmu ludzkiego od samej kofeiny. Wszystko zależy od tego, czy firma, która zajmuje się produkcją takiej kawy, jest godna naszego zaufania, czy też raczej nie. Te posiadające właściwe certyfikaty z pewnością wytwarzają właściwy i zdrowy produkt, nie mamy się więc czym w takich przypadkach martwić.

Ogólnie mówiąc, kawa zawierająca w sobie kofeinę dostarcza człowiekowi energii i potrzebnych mu antyoksydantów (służących do niwelacji wolnych rodników), dlatego lepiej jest pić kawę zawierającą tenże właśnie środek. Z drugiej strony spożywanie zbyt dużej ilości ciemnego napoju może prowadzić do wypłukania elektrolitów, należy więc po prostu zachować umiar – jak zresztą we wszystkim. Ekspresy ciśnieniowe do kawy mają funkcje przygotowania kawy, z dowolnie wybraną przez nas, zawartością kofeiny.

Wróćmy jednak do kawy bezkofeinowej. Czy picie jej dozwolone jest w ciąży? Wydawałoby się, że nic nie stoi na przeszkodzie, skoro ten rodzaj kawy nie zawiera w sobie kofeiny. Jednakże jak zostało już wyjaśnione na początku naszych skromnych rozważań, kawa bezkofeinowa zawiera w sobie 0,1 tego związku, dlatego najlepiej wstrzymać się z piciem naszego ulubionego porodu aż do narodzin dziecka. Dla nas to tylko oczekiwanie przez okres dziewięciu miesięcy, a dla potomka szansa na właściwy rozwój. Tym bardziej, żę brak ostrożności podczas ciąży może poskutkować czymś więcej, niż tylko zmniejszoną wagą naszego dziecka, może na przykład wywołać poronienie i śmierć malucha.

Skoro już wiemy, czym różni się kawa bezkofeinowa od tej zwykłej, to w takim razie jakie są rodzaje napoju nie posiadającego w sobie tak często wspominanego tu przez nas związku? W przeciwieństwie do kawy zwyczajnej (która, przypomnijmy, dzieli się na Arabikę i Robuste, przy czym ta pierwsza na cały szereg podgatunków), kawa bezkofeinowa to zaledwie kilka rodzajów. Są to na przykład Decaffeinato Intenso (Decaffeinato znaczy właśnie „kawa bezkofeinowa”), czyli napój zlożony z ziaren ciemno-palonej Arabiki z dodatkiem Robusty. Daje on również energię podobną do tej płynącej ze zwyczajnej kawy, różni się jednakże od niej nieco aromatem – ma lekki zapach dymu oraz delikatny posmak czekolady.

Drugim z rodzajów będzie Decaffeinato, czyli mieszanka kaw owocowych (bo i takowe istnieją!) oraz odrobinę południowoamerykańskiej Arabiki, jej kolumbijskiej siostry, a do tego jeszcze co nieco Robusty do smaku. Jest to kawa jasno palona, do tego posiada owocowy charakter i świetnie odświeża nasz organizm.

Ostatnią na tej krótkiej liście kaw nie zawierających prawie wcale kofeiny jest kawa o nazwie Decaffeinato Lungo, palona bardzo wolno mieszanka pochodzącej z Południowej Ameryki Arabiki oraz Robusty. W wyniku takowej mieszanki otrzymujemy delikatny bukiet, podobny w swojej delikatności do płatków kwiatów oraz aromat ziaren o stopniu trzecim w skali intensywności Nespresso. Przypomnijmy, iż skala ta posiada dwanaście stopni.

Opiszmy teraz krótko powstawanie kawy bezkofeinowej. Proces pozbawiania ziarenek tego związku nazywa się dekofeinizacją. Proces ten udało się przeprowadzić po raz pierwszy w tysiąc osiemset dwudziestym roku, a jednym z „podejrzanych” o zapoczątkowanie tego właśnie procesu jest nie kto inny, jak sam Goethe, który ponoć zauważył, iż nie może sypiać po wypiciu zbyt dużej ilości filiżanek tego czarnego napoju.

Dopiero w tysiąc dziewięćset piątym roku Ludwig Roselius udoskonalił całą maszynerię, uczynił to ze względu na swojego tatę, który również – podobnie zresztą jak wspomniany już przez nas powyżej Goethe – cierpiał na skutki zbytniego korzystania z dobrodziejstw płynących z picia kawy. A warto w tym momencie zaznaczyć, że ojciec Ludwiga parał się niczym innym, jak zawodową degustacją kawy właśnie.

  1. Istnieją trzy metody dekofeinizacji kawy. Pierwsza z nich odbywa się przy wykorzystywaniu rozpuszczalników chemicznych, takich, jak chlorek metylenu, czy też na przykład octan etylu i to właśnie te środki wypłukują kofeinę z naszej kawy. Resztę pracy dokańcza zanurzenie ziaren we wrzącej wodzie.
  2. Drugim z procesów jest dekofeinizacja za pomocą gazów nadkrytycznych, które we właściwych warunkach zachowują się jak ciecze i po prostu wypłukują kofeinę z naszych ziarenek.
  3. Na sam koniec pozostaje nam więc dekofeinizacja za pomocą wody i ekstraktów bezkofeinowych, działająca na zasadzie usuwania kofeiny nie z ziaren kawy – jak to było w dwóch poprzednich przypadkach – a poprzez moczenie ziaren w wodzie, które po prostu kąpią się w tym swoistym filtrze.

Jak więc możemy zauważyć, wcale nie jest tak, że kawa bezkofeinowa to samo dobro, a ta kofeinowa to zło, lub też wręcz odwrotnie. One obie posiadają zarówno swoje dobre, jak i złe cechy i to my powinniśmy zdecydować, która z nich bardziej odpowiada nie tylko naszym kubkom smakowym, ale także i naszemu zdrowiu. Pamiętać również należy, że jeżeli zachowamy we wszystkim umiar, to rzadko co będzie w stanie nam zaszkodzić. Najlepiej będzie więc podejść do tego wyboru z rozsądkiem, a z pewnością będziemy z jego efektów nawet bardziej, niż zadowoleni.

Autorka tekstu: Agnieszka Front

http://beauty-women.pl/wp-content/uploads/2017/04/coffee-563797_1280-1.jpghttp://beauty-women.pl/wp-content/uploads/2017/04/coffee-563797_1280-1-420x242.jpgBeauty WomenLifestyleekspres,kawa,kawa bezkofeinowa,zdrowieWiele osób uwielbia pić kawę, a czarny napój stał się chyba najpopularniejszym „wypełniaczem szklanki” na świecie. Jest jeszcze oczywiście herbata, ale to głównie kawę właśnie pijemy, gdy mamy ochotę nabrać rano energii i po prostu się rozbudzić, czy też nie dopuścić do zaśnięcia późnym wieczorem, gdy mamy jeszcze przed...